a
W tej cenie chyba nie ma nic lepszego
Bardzo wszechstronny i bardzo intuicyjny. System i dotyk działa bardzo płynnie. Ogromny wybór wzmacniaczy, kolumn i efektów. Każdy znajdzie coś dla siebie. Świetnie działa na kompie i telefonie (przez Bluetooth). Można używać w trybie patch lub stompbox a przełączenie odbywa się jednym kliknięciem. Super tuner i looper. Działa jako interface audio. Jestem w nim zakochany bo wystarczy go zabrać ze słuchawkami i grać. Na próbie może leżeć na ziemii a korekta brzmień i łańcucha efektów może się odbyć przez telefon via Bluetooth.
Emulacje Tubesreamera, Boosterów i wzmacniaczy clean (a na takich głównie gram) genialne. Reverb „cloud” (big sky?) zamiata :)
Wady na te chwile widzę trzy:
- pokrętła są trochę ostre w dotyku na krawędziach
- występuje problem z ładowaniem IR (przyjmuje tylko 44100, 24bity i ma jakieś fochy gdy nazwa jest za długa ma spacje albo znaki inne niż litery). Muszę każdy IR który chce załadować konwertować co jest uciążliwe…
- zapomniałem co było 3 wadą, gdy sobie przypomnę, wyedytuję :-)
Wady są mało istotne.
Polecam na maksa!
Emulacje Tubesreamera, Boosterów i wzmacniaczy clean (a na takich głównie gram) genialne. Reverb „cloud” (big sky?) zamiata :)
Wady na te chwile widzę trzy:
- pokrętła są trochę ostre w dotyku na krawędziach
- występuje problem z ładowaniem IR (przyjmuje tylko 44100, 24bity i ma jakieś fochy gdy nazwa jest za długa ma spacje albo znaki inne niż litery). Muszę każdy IR który chce załadować konwertować co jest uciążliwe…
- zapomniałem co było 3 wadą, gdy sobie przypomnę, wyedytuję :-)
Wady są mało istotne.
Polecam na maksa!
43
2
Zgłoś nadużycie
W
Powrót do pasji
Kiedy pierwszy raz podłączyłem Ampero Stage II, nie robiłem tego z ekscytacją. Raczej z takim cichym zmęczeniem, które zbiera się latami.
Gitara stała w kącie od miesięcy. Kiedyś grałem codziennie – wieczorami, nocami, czasem do rana. Potem przyszło życie: praca, obowiązki, dzieci, zmęczenie. Instrument zamienił się w mebel. Patrzyłem na niego często, ale coraz rzadziej brałem do ręki.
Ten multiefekt kupiłem trochę z sentymentu, trochę z nadziei, że „może coś wróci”. Szczerze? Nie wierzyłem, że wróci.
Podłączyłem, włączyłem… i pierwsze co mnie uderzyło, to nie brzmienie.
Cisza.
Brak walki ze sprzętem. Brak kręcenia gałkami godzinami. Żadnego „coś tu nie siedzi”. Wszystko było gotowe. Przejrzyste. Intuicyjne. Jakby ktoś wiedział, że nie mam już siły na kombinowanie – tylko chcę grać.
Wybrałem pierwszy preset. Delikatny clean z lekkim delayem.
Zagrałem jeden akord.
I coś się odblokowało.
Nie chodzi o to, że Ampero Stage II ma „dobre brzmienia”. On ma brzmienia, które reagują. Dynamika jest żywa – jak przy prawdziwym wzmacniaczu. Kiedy grasz lekko, jest miękko i przestrzennie. Kiedy dociskasz – pojawia się charakter, drive, emocja. Nie plastik, nie symulacja. Reakcja.
Po chwili zacząłem przeskakiwać presety. Crunch – ciepły, organiczny. Lead – nośny, ale nie krzykliwy. Ambienty – szerokie, głębokie, takie, w których można się zgubić na dobre.
I nagle złapałem się na tym, że gram… nie patrząc na zegarek.
Minęła godzina. Potem druga.
Dawno tego nie było.
To urządzenie ma jeszcze jedną rzecz, którą ciężko opisać w specyfikacji: nie przeszkadza. Interfejs jest logiczny, ekran czytelny, wszystko pod ręką. Nie musisz być technikiem, żeby ustawić brzmienie. Nie musisz walczyć z menu. To ważne, kiedy masz mało czasu – a chcesz go spędzić na graniu, nie na ustawianiu.
Czy jest idealny? Nie.
Jeśli ktoś szuka laboratoryjnej perfekcji albo chce spędzać godziny na mikrodetalach IR-ów, pewnie znajdzie coś bardziej „klinicznego”. Ale to nie jest jego rola.
Ampero Stage II to sprzęt dla ludzi, którzy: – chcą grać, a nie programować
– chcą czuć instrument, nie tylko słyszeć symulację
– mają w sobie emocje, ale mniej czasu niż kiedyś
Tego wieczoru, kiedy odłożyłem gitarę, spojrzałem na nią inaczej niż przez ostatnie miesiące.
Nie jak na coś, na co „nie mam czasu”.
Tylko jak na coś, do czego znowu chcę wracać.
I jeśli sprzęt potrafi zrobić coś takiego – to znaczy, że jest naprawdę dobry.
Gitara stała w kącie od miesięcy. Kiedyś grałem codziennie – wieczorami, nocami, czasem do rana. Potem przyszło życie: praca, obowiązki, dzieci, zmęczenie. Instrument zamienił się w mebel. Patrzyłem na niego często, ale coraz rzadziej brałem do ręki.
Ten multiefekt kupiłem trochę z sentymentu, trochę z nadziei, że „może coś wróci”. Szczerze? Nie wierzyłem, że wróci.
Podłączyłem, włączyłem… i pierwsze co mnie uderzyło, to nie brzmienie.
Cisza.
Brak walki ze sprzętem. Brak kręcenia gałkami godzinami. Żadnego „coś tu nie siedzi”. Wszystko było gotowe. Przejrzyste. Intuicyjne. Jakby ktoś wiedział, że nie mam już siły na kombinowanie – tylko chcę grać.
Wybrałem pierwszy preset. Delikatny clean z lekkim delayem.
Zagrałem jeden akord.
I coś się odblokowało.
Nie chodzi o to, że Ampero Stage II ma „dobre brzmienia”. On ma brzmienia, które reagują. Dynamika jest żywa – jak przy prawdziwym wzmacniaczu. Kiedy grasz lekko, jest miękko i przestrzennie. Kiedy dociskasz – pojawia się charakter, drive, emocja. Nie plastik, nie symulacja. Reakcja.
Po chwili zacząłem przeskakiwać presety. Crunch – ciepły, organiczny. Lead – nośny, ale nie krzykliwy. Ambienty – szerokie, głębokie, takie, w których można się zgubić na dobre.
I nagle złapałem się na tym, że gram… nie patrząc na zegarek.
Minęła godzina. Potem druga.
Dawno tego nie było.
To urządzenie ma jeszcze jedną rzecz, którą ciężko opisać w specyfikacji: nie przeszkadza. Interfejs jest logiczny, ekran czytelny, wszystko pod ręką. Nie musisz być technikiem, żeby ustawić brzmienie. Nie musisz walczyć z menu. To ważne, kiedy masz mało czasu – a chcesz go spędzić na graniu, nie na ustawianiu.
Czy jest idealny? Nie.
Jeśli ktoś szuka laboratoryjnej perfekcji albo chce spędzać godziny na mikrodetalach IR-ów, pewnie znajdzie coś bardziej „klinicznego”. Ale to nie jest jego rola.
Ampero Stage II to sprzęt dla ludzi, którzy: – chcą grać, a nie programować
– chcą czuć instrument, nie tylko słyszeć symulację
– mają w sobie emocje, ale mniej czasu niż kiedyś
Tego wieczoru, kiedy odłożyłem gitarę, spojrzałem na nią inaczej niż przez ostatnie miesiące.
Nie jak na coś, na co „nie mam czasu”.
Tylko jak na coś, do czego znowu chcę wracać.
I jeśli sprzęt potrafi zrobić coś takiego – to znaczy, że jest naprawdę dobry.
4
0
Zgłoś nadużycie
w
Fantastic unit for the price
I'm impressed by how quickly I was able to get good results with this unit.
I had an HX Stomp before, and it took me days to get sounds that were usable both at home and in band scenarios.
I used the Ampero plugged directly into the audio interface with my own IRs and got good results — but mostly I use it as a preamp through the effects loop return of my tube amp. Not every preamp sounds good, but you can find at least five in each category (clean, crunch, distortion) that are more than usable.
Five scenes per preset are enough for most songs my band plays.
The only downside is that you can't customize how the effects chain splits. If you want to create a more complex preset with the option to split the signal to both the PA with IR and the power amp, you're limited to just a few block before the split.
I had an HX Stomp before, and it took me days to get sounds that were usable both at home and in band scenarios.
I used the Ampero plugged directly into the audio interface with my own IRs and got good results — but mostly I use it as a preamp through the effects loop return of my tube amp. Not every preamp sounds good, but you can find at least five in each category (clean, crunch, distortion) that are more than usable.
Five scenes per preset are enough for most songs my band plays.
The only downside is that you can't customize how the effects chain splits. If you want to create a more complex preset with the option to split the signal to both the PA with IR and the power amp, you're limited to just a few block before the split.
4
0
Zgłoś nadużycie
F
Wszystkomający procesor
Jak dla mnie rewelacja. Super brzmienie, obsługa plików NAM, IR, własny algorytm profilowania... Minusy....za słabe DSP, często trzeba wybierać albo NAM-y albo efekty. Może jeszcze przyciski są za blisko, można nadepnąć oba jednocześnie. Reasumując Ampero zostaje u mnie :)
3
0
Zgłoś nadużycie
M
Fabryczne presety nie są zbyt dobrej jakości. Możliwości urządzenia są dość spore ale wymaga to poświęcenia czasu żeby coś fajnego ukręcić. W miarę przyjazny w użytkowaniu. Efekty przestrzenne bardzo dobrej jakości. Symulacje czystych brzmień również na plus. Problem zaczyna się z ustawieniem ciekawych i użytecznych brzmień drive i lead. Potrzebują świadomego ustawienia. Solidna obudowa i przełączniki, dobrze działający ekran dotykowy. Jeśli musisz mieć nowy sprzęt to w miarę rozsądna propozycja. W mojej ocenie jednak wybrałbym używany line six helix lt którego można kupić w podobnych pieniądzach a brzmieniowo brzmi zdecydowanie lepiej. Niemniej jednak przy świadomym ustawianiu brzmień i poświęceniu odpowiednio dużo czasu da się coś z niego wyciągnąć.
0
2
Zgłoś nadużycie