W porównaniu do TE-52, którą równocześnie nabyłem, ten model jest wg mnie fajniejszy pod względem estetycznym. Brzmieniowo bez wielkich różnic. W odróżnieniu od TE-52 nie było potrzeby szlifu progów ale za to trzeba było opiłować ostre ich końcówki. Fabryczne pickupy grały całkiem dobrze. Mimo to zmieniłem je na Fender noiseless. Po tym zabiegu brzmienie zawodowe. Niestety, główną wadą dla mnie jest mały rozstaw strun na siodełku. Siodełko jest standardowe 42mm a struny od E1 do E6 mają tylko 33,8mm. Zwykle jest to 34,5-35mm. Nie wiem czy wszystkie egzemplarze tak mają? Mnie boli ręka po godzinie grania. Gdyby nie to, mógłbym tylko polecić ten instrument.