M
Yamaha P-225 WH – małe pianino, wielka radość z grania
Są zakupy, które po prostu kupujemy. I są takie, z których po rozpakowaniu człowiek zastanawia się: „Dlaczego nie zrobiłem tego wcześniej?”. Yamaha P-225 WH zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
Największe zaskoczenie? Brzmienie. Dźwięk fortepianu jest tak przyjemny i naturalny, że po chwili przestaje się myśleć o tym, że to pianino cyfrowe. Do tego klawiatura jest naprawdę przyjemna w grze – czuć opór, dynamikę i możliwość świadomego kształtowania dźwięku. Właśnie tego oczekiwałem od Yamahy i tutaj się nie zawiodłem.
Drugą rzeczą, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, jest forma instrumentu. P-225 nie próbuje zajmować pół pokoju. Jest smukłe, eleganckie i lekkie, a w białej wersji wygląda wręcz świetnie. Można mieć instrument, który dobrze brzmi, dobrze się prezentuje i jednocześnie nie dominuje całego wnętrza.
Podoba mi się również prostota obsługi. Nie kupuje się go po to, żeby godzinami studiować instrukcję, tylko żeby usiąść i grać. I dokładnie to tutaj dostajemy.
Ale największą zaletą P-225 jest dla mnie coś, czego nie da się wpisać w tabelę parametrów – chce się przy nim grać. „Jeszcze tylko jedna piosenka” bardzo łatwo zamienia się w kolejne pół godziny przy klawiaturze. A chyba właśnie po tym poznaje się dobry instrument.
Yamaha P-225 WH to dla mnie połączenie brzmienia, jakości, prostoty i pięknego designu w jednym instrumencie. Pianino, które nie tylko spełnia swoją funkcję, ale po prostu zachęca, żeby usiąść i zagrać. I za to – zdecydowanie 5/5.
Największe zaskoczenie? Brzmienie. Dźwięk fortepianu jest tak przyjemny i naturalny, że po chwili przestaje się myśleć o tym, że to pianino cyfrowe. Do tego klawiatura jest naprawdę przyjemna w grze – czuć opór, dynamikę i możliwość świadomego kształtowania dźwięku. Właśnie tego oczekiwałem od Yamahy i tutaj się nie zawiodłem.
Drugą rzeczą, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, jest forma instrumentu. P-225 nie próbuje zajmować pół pokoju. Jest smukłe, eleganckie i lekkie, a w białej wersji wygląda wręcz świetnie. Można mieć instrument, który dobrze brzmi, dobrze się prezentuje i jednocześnie nie dominuje całego wnętrza.
Podoba mi się również prostota obsługi. Nie kupuje się go po to, żeby godzinami studiować instrukcję, tylko żeby usiąść i grać. I dokładnie to tutaj dostajemy.
Ale największą zaletą P-225 jest dla mnie coś, czego nie da się wpisać w tabelę parametrów – chce się przy nim grać. „Jeszcze tylko jedna piosenka” bardzo łatwo zamienia się w kolejne pół godziny przy klawiaturze. A chyba właśnie po tym poznaje się dobry instrument.
Yamaha P-225 WH to dla mnie połączenie brzmienia, jakości, prostoty i pięknego designu w jednym instrumencie. Pianino, które nie tylko spełnia swoją funkcję, ale po prostu zachęca, żeby usiąść i zagrać. I za to – zdecydowanie 5/5.
0
0
Zgłoś nadużycie
K
Wszystko mi się naprawdę podobało, jakość i dźwięk są wspaniałe.
2
1
Zgłoś nadużycie