m
Mam wątpliwości
Niby wszystko OK, ale mam nowy laptop z USB 3.2 5GB plus thunderbolt, windows 11. Mój stary Behringer na USB 2.0 nie współpracuje z laptopem, stąd zakup Yamahy, bo ma USB 3.0. Przerobiłem wcześniej problemy z ustawieniami oszczędzania energii na portach, itd. Behringer zawieszał sie podczas pracy, zwłaszcza przy dodawaniu wtyczek. Ale do rzeczy. Yamaha brzmi ok, podłączenie ok. Dodawanie wtyczek ok, ustawienie niskiej latencji ok. Wszystko chodzi. A tu nagle przy odtwarzaniu utworu z wieloma ścieżkami audio, nagle wysypuje sie caly DAW. Wyczytałem, że do WIN 11 Yamaha rekomenduje starszy sterownik. Zainstalowalem, dzieje sie to samo, moze nie zawsze, ale jednak. Obecnie robię inny utwór, bez audio tylko VST i nic, żadnego zawieszenia. Muszę testować dalej. Mogę jeszcze oddać interfejs, ale nie mam za bardzo wyboru. Wyczytałem że Windows 11 nie lubi sie z Thunderbolt, poza rym interfejsy na Thunderbolt są znacząco droższe. A na USB 3.0 za bardzo nie ma w czym wybierać. Nie dam 3 razy tyle co za Yamahę nie mając pewności czy będzie lepiej. Mam podejrzenie, że niestety za dobry mam komputer, a producenci intersejsów nie nadążają za kompatybilnoscią USB i Windows 11. 90% interjesów opartych jest o USB 2.0 a opowieści o kompatybilności wstecz to tylko bajki. Potwierdzeniem moich żali jest to, że Yamaha daje nowy produkt z nowym sterownikiem, a z drugiej strony daje stary sterownik jako rekomendacje do WIN 11. A jest WIN 12 czy nie wiem o czymś? Czy wszyscy muszą muzykę robić na Apple?
1
0
Zgłoś nadużycie